Tusk: Rosjanie chcieli, abym w Smoleńsku był przed Kaczyńskim
Dodane przez jr_3 dnia Kwiecień 11 2011 14:52:58
 Donald Tusk wyznaje, że Rosjanie robili wszystko, by oficjalna delegacja premiera była na miejscu katastrofy wcześniej od Jarosława Kaczyńskiego.
- Rosjanie "mieli najwyraźniej prikaz", by delegacja oficjalna dotarła pierwsza na miejsce katastrofy - mówi.


Rozszerzona zawartość newsa
Donald Tusk wyznaje, że Rosjanie robili wszystko, by oficjalna delegacja premiera była na miejscu katastrofy wcześniej od Jarosława Kaczyńskiego.
- Rosjanie "mieli najwyraźniej prikaz", by delegacja oficjalna dotarła pierwsza na miejsce katastrofy - mówi.

Z kolei Jarosław Kaczyński i politycy PiS byli zdania, że ich podróż do Smoleńska była spowalniania. Kilka miesięcy po katastrofie mówili:

- Nasze postoje i powolne tempo jazdy były wymuszone przez ścigającą nas delegację z premierem Tuskiem, który koniecznie chciał dotrzeć do Smoleńska przed nami. W pewnym momencie limuzyna z Donaldem Tuskiem minęła nas i dopiero wtedy pozwolono nam normalnie jechać.

Donald Tusk zrzuca winę na Rosjan:

- Byliśmy świadomi, że Rosjanie robią wszystko, żeby ta oficjalna delegacja z moim udziałem była pierwsza. Nawet jadący ze mną minister (Paweł) Graś zwracał uwagę obsłudze, kierowcy, rosyjskiemu oficerowi ochrony, który siedział w naszym samochodzie, żeby zwolnili, żebyśmy razem dojechali z tą grupą Jarosława Kaczyńskiego. Ale Rosjanie nie reagowali.

wPolityce.pl